Był zimny, szary i paskudny styczeń 2016 roku. W skromnej pracowni artystycznej na poddaszu starej kamienicy, położonej w dzikiej, przemysłowej dzielnicy, w mieście, do którego nie ma po co przyjeżdżać, zaczęły dziać się niezwykłe rzeczy. Oto na świat został wydobyty z chaosu mechanicznych części zegarków pierwszy tak zaawansowany i drapieżny gad. Gad to mało powiedziane – potwór rodem z fantastycznych, steampunkowych opowieści, mechaniczny aż do szpiku swej konstrukcji – Smok! Łypie rubinowym okiem… Najeżony kolcami i rogowymi wypustkami, z wężowym językiem i rozpostartą kryzą… Na szczęście, nim urósł w siłę, został pochwycony i spętany chemicznymi wiązaniami w przestrzeni koperty prastarego zegarka kieszonkowego. Zaklęty w czasie, zastygły na wieki, ale czy uśmiercony…?

Smoki to magiczne istoty, uosobienie inteligencji, siły i przewrotnej przebiegłości, o hipnotyzującym spojrzeniu, mogące trwać w hibernacji przez całe stulecia. Ten okaz mimo swojego uwięzienia w krystalicznej żywicy dosłownie upolował swojego nowego właściciela. Pewnego dnia pojawiła się przy naszym stoisku para: sympatyczny jegomość z piękną żoną. Zapałał on istną żądzą posiadania tego smoczego medalionu, zwrócił uwagę na wiele rzeczy, ale został opętany urokiem smoczego spojrzenia. Odeszli, ale jeszcze tego samego dnia powróciła do nas jego małżonka i nabyła stwora płacąc całym mieszkiem złotych dukatów. Dalsze ich losy są nam nieznane.


Własnoręcznie tworzymy legendarną biżuterię, jedyną i niepowtarzalną. Niektórzy mówią, że magiczną. Cóż – prawda była też taka, że zawieszka miała jedynie 48 mm średnicy a tył koperty przyozdobiony wizerunkiem czystej tarczy i deseniem z łusek. Trójwymiarowa miniatura Smoka pochłonęła mnóstwo części i czasu i prawdą jest, że nie powstał już nigdy więcej kolejny taki sam okaz. W pewnym sensie zawieszka ta, przez swą historię i nabywcę stała się męską biżuterią.



